Wolontariusze w Rumunii

Działalność uświadamiająca, która modernizuje Rumunię

Monika uczestniczy w projekcie o nazwie E.S.P.E.R.E, który odbywa się w Arad w Rumunii. Trwa on od stycznia do grudnia 2012 roku. Wolontariuszka pracuje w organizacji Millenium Center, jej organizacją goszczącą jest Metamorfosis Organisation z regionu Caras Severin. Projekt realizuje wraz z Alexia , Julien (oboje z Francji), Gabriele (z Włoch), Yasira (z Hiszpanii) i Betty (z Węgier). – Rozmawiamy w języku angielskim, jest to wysiłek, bo nie jest to nasz ojczysty język, a także każdy z nas ma inny sposób patrzenia na sprawy i różne doświadczenie – wyjaśnia Monika. – Projekt jest trudny, uczymy się współpracy z naszą organizacją- dodaje. – Projekt, w którym uczestniczę dotyczy przemocy wśród lokalnej społeczności Arad – mówi wolontariuszka. – Jesteśmy obecnie na etapie badań, a właściwie już na finiszu tego etapu, po nim będziemy mieli akcję uświadamiającą wśród lokalnej społeczności i zajęcia z młodzieżą. W ramach badań np. przeprowadzałam wywiady z ludźmi na ulicy! Nie jesteśmy profesjonalistami w tej dziedzinie, więc wiele rzeczy w projekcie jest dla nas nowych. Program zajęć mamy dość napięty, w tym mamy lekcje języka rumuńskiego jak i angielskiego. Język rumuński jest dość dla mnie zabawny, ponieważ zawiera trochę słowiańskich słów i śmiesznych wyrażeń. Język jednak najbardziej zbliżony do języka włoskiego – dodaje dziewczyna. Monika mieszka w  mieszkaniu wraz  z Alexią, Julienem oraz z dwoma Włochami ( Fabio i Fabrizio). – Mieszkanie wspólnie z innymi wolontariuszami jest dla mnie nowym doświadczeniem, ale dzięki temu mogę się wiele nauczyć o komunikowaniu się z innymi ludźmi- mówi Monika. – Rumunia to mój dom na kilka miesięcy- mówi polka o swoim pobycie.  – Wiele rzeczy mnie tu zaskakuje, ale dzięki temu jest ciekawie.  – Rumunia  to kraj prawosławny, wiele jest tutaj kościołów, a wieś dość tradycyjna – częstym widokiem są wozy z końmi. Kraj ten można zwiedzać autostopem, gdyż jest to bardzo popularne tutaj.

Miejscowi tak podróżują, gdyż sieć autobusowa nie jest bardzo rozwinięta oraz, że wychodzi tak taniej. Arad to przyjazne miasto, świetnie położone, ponieważ jest stąd blisko do Węgier i Serbii, a nawet Wiedeń nie jest tak daleko – wymienia wolontariuszka. Monika współorganizuje projekty, które maja w szczególności na celu pomoc lokalnej społeczności, wpływ na jakość życia. EVS to nie tylko praca, to życie w innym kraju, uczenie się samodzielności, poznawanie nowego świata, otoczenia. – Życie jako wolontariusz to możliwość odbywania krótkich podróży, poznawania nowych miejsc, a zwłaszcza nowych ludzi z wielu krajów (życie towarzyskie, wyjścia do klubów, wspólne gotowanie i jedzenie), uczenie się obcych języków, poznawanie nowych kultur, odkrywanie nowych rzeczy o nas samych – mówi Monika. – Jest to oderwanie od szarej rzeczywistości- dodaje. – W ramach stażu uczestniczyłam w szkoleniu dla nowych wolontariuszy w górskim kurorcie w Predeal, po raz pierwszy byłam dzięki temu w górach! Miałam tam cudowny widok z okna hotelu, poznałam mnóstwo nowych ludzi z wielu krajów.  Wraz z moja grupą byliśmy na wycieczce w parku narodowym Retezat, po raz pierwszy wspinałam się tam w górach. Po raz pierwszy także zwiedzałam ruiny zamku w Siria.  Byłam w zakonie prawosławnym dla kobiet w  pięknym regionie Caras Severin, przemierzałam tunele wyryte w skale – wspomina dziewczyna. – Wyjazd na EVS z pewnością zmienił moje życie – mówi Monika. – Inaczej patrzę na świat, na ludzi wywodzących się  z rożnych kultur, środowisk. – Niesamowite doświadczenie, polecam wszystkim – kończy wolontariuszka.