Wolontariusze we Włoszech

Wolontariat zmienia Wenecję

Początki organizacji „Il Portico” sięgają ok. 40 lat wstecz i wiążą się z młodym, poważnie chorym człowiekiem, Ennio Baldanem, który nie mógł normalnie funkcjonować bez pomocy z zewnątrz. Były więc wokół niego osoby gotowe zawsze nieść mu bezinteresownie swoją pomoc.  Osoby te postanowiły założyć stowarzyszenie, a za siedzibę obrali oni dom Ennia, który po śmierci przeznaczył go na cele charytatywne. Nazwa wzięła się od portyków zdobiących wejście do domu. Organizacja znajduje się w Dolo, niewielkim, malowniczym miasteczku, położonym w połowie drogi między Padwą i Wenecją, w północno-wschodnich Włoszech.

Obecnie działalność stowarzyszenia jest wielowymiarowa i obejmuje różne obszary. Po pierwsze i najważniejsze, organizuje ona różnej maści wydarzenia dla osób niepełnosprawnych i z różnymi trudnościami. Są to wszelakiego rodzaju laboratoria (malarskie, teatralne), wieczory tematyczne, wycieczki jednodniowe oraz dłuższe, nawet dwutygodniowe wczasy. Dla sporej ilości uczestniczących w nich osób jest to jedyna okazja do wyjścia z domu i spotkania się z przyjaciółmi. Po drugie, dom Ennia został przeznaczony na miejsce, gdzie tymczasowo mieszkają osoby, które z różnych powodów nie mogą mieszkać same – z problemami zdrowotnymi, nałogami, bez rodziny, bez domu. Okres w którym tu mieszkają, pomaga im zwalczyć swoje trudności i wrócić do „normalnego” funkcjonowania w społeczeństwie. Po trzecie, organizuje różnego rodzaju kampanie i projekty służące rozprzestrzenianiu idei integracji społecznej, równości itp. Po czwarte zajmuje się projektami europejskimi – głównie Europejskim Wolontariatem, ale również młodzieżowymi wymianami, seminariami itp.

Razem ze mną projekt realizowała trójka pozostałych Europejskich Wolontariuszy. W ogromnym skrócie można powiedzieć że… zajmowaliśmy się po trochu wszystkim z powyższych aktywności. Pomagaliśmy planować  i organizować wydarzenia, braliśmy w nich czynny udział – animowaliśmy czas wolny podczas wieczorów tematycznych, jeździliśmy na wycieczki, gdzie na przykład pomagaliśmy osobom na wózkach inwalidzkich. Braliśmy udział we wczasach, które były jednym z najpiękniejszych momentów projektu, jak również śmiało mogę powiedzieć – naszego życia. Brało w nich udział od 20 do nawet 120 członków stowarzyszenia, a wrażenia, przyjaźnie i doświadczenia z nich wyciągnięte to rzeczy z pewnością bardzo trwałe.

Mieszkaliśmy w „Casa di Ennio” (Dom Ennia”), razem z jej mieszkańcami, tworząc atmosferę tego miejsca i będąc jednym z elementów mających im pomagać. Dbaliśmy o jej utrzymanie wykonując wszystkie drobne czynności, jakie należy wykonywać w każdym domu – gotowanie, pranie, sprzątanie.
Ponadto każdy z nas posiadał swojego „supervisore’a” – osobę odpowiedzialną za konkretną działalność organizacji, któremu pomagał w wykonywaniu jego obowiązków. Ja pracowałem z osobą odpowiedzialną za projekty, tak więc często przychodziło mi usiąść przy biurku za komputerem lub telefonem, przygotować różnego rodzaju listy, uporządkować dokumenty, obdzwonić parę numerów…

Czytaj więcej..